wtorek, 29 lipca 2014

Od Alexa cd Zary

Przyglądałem się kobiecie leżącej obok Zary. Cały czas coś gadała od rzeczy... Normalnie nie dało się tego słuchać.
- Potrzebujesz czegoś? - Zwróciłem się do Zary.
- Hm, jakby to nie było problemem to wody. - Uśmiechnęła się. - Z przyjemnością napiłabym się herbaty, ale obawiam się, że takiego luksusu w szpitalu nie ma.
- Racja, najwyżej mogę ci załatwić herbatę typu Nestea. - Zaśmiałem się pod nosem.
- Chyba nie mam wyboru. - Mruknęła szukając w portfelu jakiś drobniaków. - Masz, kup mi tą nieszczęsną herbatę. - Wyciągnęła rękę z monetą.
- Chyba żartujesz. - Prychnąłem. - Ty jesteś poszkodowana, więc ja stawiam. - Powiedziałem stanowczo.
- Ale...
- Żadnych "ale". - Nie dałem jej dokończyć. - Zaraz wracam. - Wstałem i wyszedłem z salki.
Sporo czasu mi zajęło szukanie wyjścia z tego przeklętego szpitala. Gdy w końcu się to udało dotarłem do niewielkiego sklepu znajdującego się obok parkingu szpitalnego.
- Dzień dobry. - Odpowiedziałem sprzedawczyni stawiając butelkę na blacie.
- Nie chce pan gazety? - Zaproponowała. - Sporo się ostatnio dzieje...
- Wziąłbym gazetę, ale nie z informacjami ze świata bo nie chcę się dobijać. - Odparłem zamyślony. - Ma pani jakieś... Babskie pisemka?
- Tak. - Wskazała ręką. - Tu ma pan ich do woli.
- To wezmę tą. - Wyjąłem jedną z gazet i położyłem na ladzie.
~~~
Wróciłem - znów się gubiąc - na salę, na której leżała Zara.
- Patrz co mam. - Uśmiechnąłem się na wejściu. - Coś do picia i czytania. - Usiadłem z powrotem obok niej.

(Zara? *W końcu się doczekałam cd* xd )

Od Zary cd Mii

Właśnie wychodziłam z kamienicy, w której mieszkałam wraz z ciocią i jej dziećmi, gdy wpadła na mnie jakaś dziewczyna.
- Oh, przepraszam cię. Nic ci nie jest?
- Eh, nie. Uważaj jak chodzisz. - Powiedziałam wrednie, ponieważ z ręki wypadły mi wszystkie papiery do uczelni.
- Jeszcze raz przepraszam. Jestem Mia, a ty?
- Zara. Nigdy nie byłaś w Londynie?
- Niestety nie. Trochę się gubię.
- Mogę Cię kawałek oprowadzić, ale tylko kawałek. - Zaproponowałam.
- Wiesz co... Byłoby mi miło, gdybym znała chociaż troszkę to miasto. Także dzięki.
Przez chwilę szłyśmy w milczeniu, ale później zaczęłam opowiadać nowej znajomej o okolicy, w której się znajdowałyśmy. Mia była bardzo zaciekawiona moimi opowieściami. W końcu dotarłyśmy pod budynek mojej uczelni.
- No to... Do zobaczenia? - Zapytałam.
- Myślę, że tak. Masz. - Dziewczyna wręczyła mi swoją wizytówkę, a ja żeby nie wyjść na gorszą, zapisałam na kartce swój numer.
Dziewczyna stała przed uczelnią, a ja weszłam do budynku.
***
Następnego dnia usłyszałam dzwonek telefonu. Spojrzałam na wyświetlasz iPhone'a i zobaczyłam numer Mii.
(Mia? Po co dzwoniłaś?)

Od Zary cd Alexa

Po prześwietleniu przewieźli mnie na salę. Zauważyłam tam dwa łóżka szpitalne. Jedno z nich było zajęte przez czarnowłosą, młodą dziewczynę. Od razu zaczęła do mnie gadać. Byłam zbyt zmęczona żeby cokolwiek usłyszeć, więc leżałam i przytakiwałam. Po chwili do sali wszedł niski lekarz w podeszłym wieku. W ręku trzymał wyniki badania.
- Na szczęście nic się pani nie stało. - Powiedział. - Ale będzie musiała pani zostać tutaj do jutra.
- Okej. - Odparłam krótko.
- A tak na marginesie. Ktoś na panią czeka na korytarzu.
- Kto? - Zapytałam z nadzieją, że to babcia.
- Chłopak, który panią potrącił. Bardzo się o panią martwi. Wpuścić go?
- No. - Powiedziałam obojętnie.
Lekarz wychylił się za drzwi i przywołał Alex'a. Chłopak wyglądał na przygnębionego. Był blady, a pod oczami miał fioletowe sińce. Na jego ustach gościł smutek. Alex usiadł na krześle obok łóżka i milczał. Postanowiłam przerwać tą niezręczną ciszę.
- Wszystko w porządku? - Spytałam, szturchając chłopaka łokciem.
- To ja powinienem się o to zapytać.
- Oj tam, przesadzasz. Przecież nic mi nie jest. Mogę mówić, biegać, skakać, tańczyć, śpiewać... - Zaczęłam wymieniać.
W końcu na ustach chłopaka zagościł uśmiech, który jak szybko się pojawił, zniknął.
- Słuchaj... Musimy to zgłosić na policję. - Powiedział uważnie dobierając słowa.
- Chyba żartujesz.
- Mówię poważnie.
- Możemy pogadać o tym jak wyjdę... - Tutaj rozejrzałam się po sali. - stąd?
- Jeżeli chcesz...
Pomiędzy nami znów zapanowała niezręczna cisza. Tym razem nikt nie starał się jej przerwać.
(Alex? XD Sorki, za zbyt późne dokończenie xd )

piątek, 18 lipca 2014

Od Michaela.

-Mam, tato ! Już jadę. Cześć.
-Michael. Zaczekaj, tata cię odwiezie.
-C-cooo?
-Nie rób takiej miny kochanie. No, wskakuj do samochodu.
*
-Hej tato !
- Do zobaczenia.
Tak oto, wreszcie pozbyłem się rodziców i zarozumiałej Lilly.
Wysiadłem z samochodu, tuż obok domu w którym miałem zamieszać. Było to obok parku Golden Square. Wszedłem do mieszkania na Lower James St i wrzuciłem torby. Pawłow już się niecierpliwił, więc wyjąłem smycz i ruszyłem na dłuuuugggi spacer. Gdy wracałem, zobaczyłem jakąś dziewczynę którą kojarzyłem z Manhattanu. Nazywała się chyba Mia. Podszedłem do niej i wszystko stało się jasne. To była ta księżniczka Genowii. Chodziła ze mną do liceum. Powiedziałem :
- Cześć Mia !
Dziewczyna popatrzyła na mnie, zaskoczona i odpowiedziała :
- Znamy się ?
- Ah, tak. Chodziłem z tobą do szkoły. Jestem Michael.
- Ty masz siostrę Lilly. W moim wieku, tak ?
- Tak. Wracasz już z spaceru ? A nie chcesz się przejść do kawiarni, na herbatę ?

<Mia, idziesz ?>

wtorek, 8 lipca 2014

Od Mii

Jechałam limuzyną ( za co muszę podziękować Grandmere). Lars, mój prywatny strażnik, nie wiadomo czemu pił 3 kawę. Spytałam go :
-Masz zamiar przez następne 3 dni nie spać ?
-Nie Wasza Wysokość.
-Aha...-odparłam podejrzliwie.
Po 3 godzinach jazdy, byliśmy dopiero we Francii, a do Wielkiej Brytanii jeszcze tak daleko.
*
Wysiadłam z limuzyny i podeszłam do pobliskiej kawiarenki. Zamówiłam herbatę, dla mnie i dla Larsa. Zadziwiające że nasz szofer nie zasnął. Wyjęłam GrLouie i postanowiłam porozglądać się po okolicy. Wtedy zobaczyłam plakat, na którym był mój KUZYN - Książę Rene. Choć nie powinien mieć tego tytułu. Zastanawiałam się, czego on dotyczy i podeszłam bliżej. Rene ( ta łajza jedna) występował w reklamie, nie zbyt obchodziło mnie czego. A gdzie teraz był Rene ? W Londynie...błagam by nie. Miałam zamieszkać na Lower James St. Tam też mnie zawiózł Frencoi. Weszłam do apartamentu i powiedziałam Larsowi, że może zamieszkać na poddaszu, na co przystał. Postanowiłam się rozpakować i pozwiedzać Londyn. Podobno nie daleko jest Park Golden Square, tam też poszłam.
*
Rozglądałam się dookoła, podziwiając przyrodę, gdy nagle wpadłam na jakąś dziewczynę, szybko powiedziałam :
-Oh, przepraszam Cię. Nic Ci nie jest ?
-Eh, nie. Uważaj jak chodzisz.
-Jeszcze raz przepraszam. Jestem Mia. A ty ?
-Zara. Nigdy nie byłaś w Londynie ?
-Nie.

<Zara?>

Od Alexa cd Zary

Widziałem, że dziewczyna nie czuje się za dobrze.
- Postaraj się wytrzymać. - Mruknąłem pod nosem zakręcając już na szpitalny podjazd.
Gdy zaparkowałem samochód na parkingu pomogłem Zarze wysiąść. Zaplotła ręce na moim karku, nie dała rady dalej iść. Złapałem ją pod kolanami i niosąc ją na rękach zaniosłem na oddział ratunkowy.
- Może jej ktoś pomóc? - Zawołałem będąc już w środku.
- Co się stało? - Podszedł do mnie jakiś lekarz, który przed chwilą rozmawiał z pielęgniarką.
- Wypadek samochodowy. To znaczy...
- Tak? - Ponaglał mnie, żebym powiedział co się stało.
- No potrąciłem ją... - Wydusiłem z siebie w końcu. - To przez tą mgłę...
- Proszę za mną. - Odwrócił się i poszedł korytarzem. - Niech pan ją położy. - Wskazał na łóżko gdy byliśmy w jakiejś salce.
- Dziękuję.
- A teraz proszę wyjść. Trzeba będzie jej zrobić prześwietlenie. Jak się nazywa pana dziewczyna?
- Ona nie jest... - Zacząłem zirytowany.
- A no tak. Zapomniałem. - Machnął ręką. - Pan ją potrącił więc jej nie zna.
- Tak, właśnie. - Poczułem jak robię się czerwony na twarzy. - To ja... Poczekam w korytarzu... Powie mi doktor jak się wybudzi?
- Jak się zgodzi tu pana przyjąć to tak.
- Jeszcze raz dziękuję. - Uścisnąłem mu dłoń.
Wróciłem na oddział gdzie siedziała spora grupa ludzi. Wszyscy mieli albo połamane nogi, albo ręce... I inne przypadki... Wolałem na nich nie patrzeć, bo aż mnie wszystko bolało. Usiadłem na jedynym wolnym krześle i oparłem. Wzdychając głośno jakaś babcia się do mnie doczepiła.
- Coś się panu dzieje? - Zapytała skrzeczącym głosem.
- W-Wszystko w porządku. - Zająknąłem się odsuwając się od niej. - Naprawdę. - Widząc mierzące spojrzenie kobiety postanowiłem jeszcze dodać. - Jestem po prostu bardzo zmęczony, i...
- Rozumiem. Za moich czasów...
Wyłączyłem mózg udając, że słucham co ona opowiada. Co jakiś czas tylko mówiłem "aha", "mhm" i tak dalej... Modliłem się w duchu, żeby ten lekarz już przyszedł...

(Zara? Ratuj od starej babci xd)

poniedziałek, 7 lipca 2014

Od Zary cd Alexa

Kiedy wracałam do domu pogoda była paskudna. Była gęsta mgła, przez którą widoczność na drodze stawała się minimalna. Nienawidziłam wychodzić w taką pogodę gdziekolwiek. Niestety tego dnia musiałam iść do sklepu, ponieważ ciotce zabrakło mleka na naleśniki dla licznego kuzynostwa. Zamyślona podeszłam do przejścia dla pieszych i rozejrzałam się. Widząc, że samochód powoli zatrzymuje się, ruszam przed siebie. Niestety w ostatniej chwili kierowca rozmyślił się i przyśpieszył. "Pewnie mnie nie zauważył" - pomyślałam. Samochód uderzył we mnie. Przeleciałam przez maskę i upadłam, uderzając głową o krawężnik. Kierowca wygramolił się z samochodu, a ja nadal leżałam na ziemi.
- Nic pani nie jest? - zapytał, uważnie mi się przyglądając.
Słyszałam jego słowa, jednak nie potrafiłam odpowiedzieć. Chłopak zauważył, że otworzyłam oczy i mnie podniósł.
- Co robisz? - odzyskałam mowę.
- Od kiedy jesteśmy na ty? - zapytał ironicznie. W jego oczach było widać rozbawienie, ale też strach.
Chłopak posadził mnie na pobliskiej ławce i przytrzymał mi głowę.
- Zaraz wracam, przestawię samochód.
Przez chwilę myślałam, żeby podnieść się i uciec. Jednak kiedy wstałam, zakręciło mi się w głowie i usiadłam z powrotem.
Po chwili chłopak wrócił. W ręce trzymał butelkę wody.
- Masz. - Podał mi ją. - Napij się.
- Dzięki. - Pociągnęłam spory łyk wody niegazowanej.
- Wszystko w porządku?
- Myślę, że... - Tutaj zwymiotowałam. - Dobra, jest źle. Głowa mnie boli.
- Chodź. - Chłopak złapał mnie za rękę.- Zawiozę cię do szpitala. I tylko nie mów mi, że nie, bo i tak tam w końcu pojedziesz.
Już po chwili jechaliśmy w stronę szpitala.Nad miastem nadal panowała mgła. Starałam się nie zasnąć. Co chwilę słyszałam głos chłopaka, który siedział obok mnie.
- A tak w ogóle, to jestem Alex.
- Zara.
(Alex?)

Od Alexa

Wracałem wraz z zespołem późną nocą z koncertu. Jako, że jedyny byłem trzeźwy - prowadziłem samochód.
- Możesz nas już tu zostawić. Poradzimy sobie. - Powiedział Matt, przyjaciel.
- Okey, jak sobie chcecie. - Wzruszyłem obojętnie ramionami.
Zatrzymałem samochód przy przystanku autobusowym. Nie będę za nich odpowiadał. Niech robią co chcą... W końcu są dorośli.
- Trzymajcie się! - Krzyknąłem jak już zamykali drzwi.
- No, cześć. Dzięki za podwózkę.
- Nie ma sprawy. - Mruknąłem sam do siebie siedząc w pustym już samochodzie.
Przerzuciłem bieg i ruszyłem z miejsca. Nie wiem skąd, ale na drodze pojawiła się mgła. W mieście, i to tak gęsta, że musiałem się skupić gdzie jadę żeby trafić do domu w jednym kawałku. Odwróciłem na chwilę wzrok, patrząc czy nic nie jedzie z lewej. Spojrzałem ponownie przed siebie i docisnąłem hamulec widząc jakąś postać pchającą mi się pod koła.
- Co jest?! - Wściekłem się. To była kobieta.
Rozpiąłem pasy i wygramoliłem się z auta.
- Nic pani nie jest? - Przyglądnąłem się czy nic jej nie zrobiłem.

(Zara?)