Widziałem, że dziewczyna nie czuje się za dobrze.
- Postaraj się wytrzymać. - Mruknąłem pod nosem zakręcając już na szpitalny podjazd.
Gdy zaparkowałem samochód na parkingu pomogłem Zarze wysiąść. Zaplotła ręce na moim karku, nie dała rady dalej iść. Złapałem ją pod kolanami i niosąc ją na rękach zaniosłem na oddział ratunkowy.
- Może jej ktoś pomóc? - Zawołałem będąc już w środku.
- Co się stało? - Podszedł do mnie jakiś lekarz, który przed chwilą rozmawiał z pielęgniarką.
- Wypadek samochodowy. To znaczy...
- Tak? - Ponaglał mnie, żebym powiedział co się stało.
- No potrąciłem ją... - Wydusiłem z siebie w końcu. - To przez tą mgłę...
- Proszę za mną. - Odwrócił się i poszedł korytarzem. - Niech pan ją położy. - Wskazał na łóżko gdy byliśmy w jakiejś salce.
- Dziękuję.
- A teraz proszę wyjść. Trzeba będzie jej zrobić prześwietlenie. Jak się nazywa pana dziewczyna?
- Ona nie jest... - Zacząłem zirytowany.
- A no tak. Zapomniałem. - Machnął ręką. - Pan ją potrącił więc jej nie zna.
- Tak, właśnie. - Poczułem jak robię się czerwony na twarzy. - To ja... Poczekam w korytarzu... Powie mi doktor jak się wybudzi?
- Jak się zgodzi tu pana przyjąć to tak.
- Jeszcze raz dziękuję. - Uścisnąłem mu dłoń.
Wróciłem na oddział gdzie siedziała spora grupa ludzi. Wszyscy mieli albo połamane nogi, albo ręce... I inne przypadki... Wolałem na nich nie patrzeć, bo aż mnie wszystko bolało. Usiadłem na jedynym wolnym krześle i oparłem. Wzdychając głośno jakaś babcia się do mnie doczepiła.
- Coś się panu dzieje? - Zapytała skrzeczącym głosem.
- W-Wszystko w porządku. - Zająknąłem się odsuwając się od niej. - Naprawdę. - Widząc mierzące spojrzenie kobiety postanowiłem jeszcze dodać. - Jestem po prostu bardzo zmęczony, i...
- Rozumiem. Za moich czasów...
Wyłączyłem mózg udając, że słucham co ona opowiada. Co jakiś czas tylko mówiłem "aha", "mhm" i tak dalej... Modliłem się w duchu, żeby ten lekarz już przyszedł...
(Zara? Ratuj od starej babci xd)
Fajne są te dopiski w nawiasach. Przydałoby sie więcej opisów pomieszń, gdzie znajduje sie bohater. *.*
OdpowiedzUsuń