Łapiąc ją za rękę zauważyłem jak się zarumieniła.
- Masz. - Puściłem jej dłoń wcześniej zostawiając w niej wizytówkę. - Gdybyś czasami chciała się ze mną skontaktować... W razie jakiejś podwózki? - Uśmiechnąłem się.
Zara wyjęła z kieszeni płaszcza długopis, coś nabazgrała pospiesznie i oddała mi moją wizytówkę.
- Tobie bardziej się przyda. - Odwzajemniła uśmiech.
- Dlaczego? - Zdziwiłem się odbierając karteczkę.
- To mężczyźnie bardziej wypada zadzwonić do kobiety.
- Co racja to racja. - Rozbawiony pokiwałem głową.
- Zara! Rany boskie... Czemu nie dajesz znaku życia?! Coś się stało?! - Jakaś kobieta wybiegła z klatki schodowej przed budynek. Prawdopodobnie była z nią spokrewniona.
- Nic się nie stało ciociu... Miałam tylko... Mały wypadek. - Popatrzyła na mnie znacząco a ja zaśmiałem się cicho.
- Kim pan jest? - Przymrużyła oczy mierząc mnie wzrokiem.
- Przyczyną i skutkiem. - Zażartowałem.
- Co on plecie? - Szepnęła do Zary.
- Ciociu... - Wzdychnęła. - Miałam mały wypadek i Alex mi pomógł.
- Właśnie... Alex jestem. - Przedstawiłem się a kobieta wystawiła dłoń przed siebie. Zakłopotałem się zaistniałą sytuacją.
- Musisz cmoknąć dłoń. - Stojąca za starszą kobietą Zara słała mi prawie bezgłośnie instrukcje.
- Aa... Tak. - Odchrząknąłem. - Miło mi panią poznać. - Złapałem delikatniej jej dłoń i zrobiłem co trzeba.
- Mnie również. - Ciotka Zary nie przestawała mnie lustrować.
- Może zaprosimy Alexa na kawę? - Dziewczyna próbowała rozładować napięcie tworzące się między mną a tą babką.
- Dobry pomysł. - Pierwszy raz dzisiejszego popołudnia ciocia się uśmiechnęła. - Zapraszam. - Wskazała ręką wejście.
- Ale... Ja... Nie... - Czułem jak Zara pcha mnie w stronę drzwi.
- Nie wymiguj się, tylko się zgódź. - Uśmiechnęła się do mnie.
W końcu postanowiłem iść sam. Bez przepychanek.
(Zara? Wielki powrót. :) )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz