Hej. Jestem Candy. Przyjaciele mówią na mnie Sloane, a czasem Shelby (to
dlatego, że mam żółtego mustanga shelby, którego uwielbiam). Mieszkam w
Londynie, ale pochodzę z Niemiec. Urodziłam się w Monachium. Niestety -
nie mogłam tam mieszkać, bo nie miałam u kogo. Moja matka... eh...
nienawidziłam jej. Zachowała się jak zdrowo walnięta dzi*wka. Dopóki
się urodziłam była z moim ojcem. Kiedy już przyszłam na świat zostawiła
mnie ojcu i pobiegła za swoim nowym facetem, na drugi koniec świata.
Ojciec miał problemy ze zdrowiem. Mieszkaliśmy wtedy jeszcze w
Monachium, do czasu, kiedy tata zmarł. Dostał udaru. Wysłano mnie do
ciotki, siostry ojca - Giny. Mieszkała w Dartford. Bardzo ją polubiłam. W
końcu - musiałam.
* * *
W dniu 19 urodzin dostałam mój pierwszy samochód. To właśnie Gina mi go
kupiła. I wtedy postanowiłam wyprowadzić się do Londynu. Ciotka przyjęła
tą decyzję bez dyskusji. No bo co miała zrobić? Po miesiącu
powiedziałam, że znalazłam sobie już tam pracę i mieszkanko. Czynsz nie
był duży jak na stolicę, a w pracy też mało nie zarabiałam. Po kilku
dniach pożegnałam się z Giną, spakowałam bagaże i wyjechałam.
* * *
Zaparkowałam pod blokiem, w którym miałam mieszkać. Nie było jeszcze
późno, więc tylko zaniosłam walizki do domu i postanowiłam pozwiedzać
okolice. Wetknęłam słuchawki w uszy, wepchnęłam telefon do kieszeni.
Zamknęłam drzwi i włączyłam Green Day'a. Uwielbiam punk rocka. Polskiego
również. Szłam uliczkami podziwiając widoki. Nagle wpadłam na chudą
blondynkę z niebieskimi oczami. Uderzenie było tak silne, że wpadłam na
pobliską ławkę. Straszliwie rozbolała mnie ręka. Chyba ją zwichnęłam.
Dziewczyna podeszła do mnie.
- Sorry, nic ci się nie stało ?
- Nie. Na przyszłość: Uważaj jak chodzisz, bo nie wszyscy w Londynie są
tacy mili i udają, że nic się nie stało - na jej twarzy pojawiło się coś
na kształt uśmiechu, ale nie do końca. Zauważyła, że trzymam się za
rękę - A tobie coś się stało? Boli cię ręka?
- Yhym - mruknęłam, zabierając szybko, żeby nie zobaczyła blizn.
< Zara ? c: >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz