czwartek, 7 sierpnia 2014

Od Zary cd Alexa

Kiedy Alex wyszedł, dziewczyna, która leżała obok mnie znów zaczęła gadać. "Dlaczego? Co ja takiego zrobiłam?!" - Mówiłam do siebie w myślach. Zamknęłam oczy, udając, że nic nie słyszę i odwróciłam się na bok.
Po chwili Alex wrócił, trzymając w ręku gazetę i herbatę (jak on to nazwał...?) typu Nestea.
- Patrz co mam. - Uśmiechnął się wchodząc do sali. - Coś do picia i czytania.
- Dzięki. Nie trzeba było. - Powiedziałam z wyrzutem sumienia, że ktoś wydaje na mnie pieniądze.
Zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć, do pomieszczenia wszedł lekarz. Zmartwiłam się, że badania nie wyszły za dobrze i będę musiała jeszcze tutaj zostać.
- Mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość. - Zrobił przerwę, aby podrapać się po łysym czubku głowy. - Która pierwsza?
- Chyba ta dobra. - Zawahałam się.
- Dzisiaj będziemy mogli cię wypisać. No i ta zła... Będziesz musiała wytrzymać bez takiego wspaniałego lekarza. - Zaczął się śmiać.
Lekarz wyszedł, a zaraz za nim wybiegła "Gaduła" (tak ją nazwałam). W sali zostałam tylko ja i Alex. Siedzieliśmy w ciszy, mając nadzieję, że zaraz wejdzie Gaduła. Niestety tak się nie stało. W końcu zagadałam.
- Wiem, że cię już za bardzo wykorzystuję, ale mogę mieć jeszcze jedną prośbę?
- Yhym.
- Zawiózłbyś mnie do domu? Jest brzydka pogoda i wolałabym nie powtórzyć... Sam wiesz czego.
- Ty się jeszcze pytasz? Nawet gdybyś nie chciała to i tak musiałbym cię zawieźć, bo sumienie by mnie gryzło.
~~~
Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Warunki pogodowe były takie same jak w dniu wypadku. Od samej myśli o tym, po plecach przechodziły mi ciarki.
- Zapomniałeś skręcić. - Upomniałam chłopaka.
- Było wcześniej mówić. Teraz muszę zrobić to...
Alex gwałtownie skręcił, przez co o mało nie spowodował kolejnego wypadku. Tyłem samochodu trochę zarzuciło, ale na szczęście nie na tyle, żeby uderzył w stojącą przy drodze latarnię.
- Jesteś nienormalny. - Zaśmiałam się pod nosem.
- Wiem, ale to przyciąga takie panienki jak ty.
Kilka minut później Alex zatrzymał się pod moim blokiem. Powoli wysiadłam z pojazdu, a on za mną.
- Poczekaj. - Powiedział opierając się o maskę samochodu.
- Tak?
- Chciałem cię jeszcze raz przeprosić. Głupio wyszło.
- Przecież nic się nie stało. - Powiedziałam zakłopotana.
- Wiem, ale mogło się coś stać.
- Mogło... Muszę już iść. - Odwróciłam się i poszłam w stronę klatki schodowej.
Alex dogonił mnie i złapał mnie za rękę.
(Alexie? Sorki, znów długo xd)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz